Trickster i paranormal, czyli kto dba o utrzymanie nieporządku

Share
Trickster i paranormal, czyli kto dba o utrzymanie nieporządku
The Trickster and the Paranormal, George P. Hansen

Dziś nie będę wydziwiać, bo temat jest wystarczająco dziwny. Postaram się zachowywać w miarę normalnie, a jeśli coś niestandardowego się w tym tekście zadzieje, to nie moja w tym wina. Oznacza to, że zaplątałam się w tricksterskie sidła.

Na naszą nudną scenę wkracza bowiem książka napisana przez George’a P. Hansena, czyli „The Trickster and the Paranormal”. I aż nie wiem jakim zdaniem rozpocząć pogawędkę o książce tak specyficznej, którą zakupiłam zupełnie odruchowo widząc tylko ten charakterystyczny tytuł, a potem nie znalazłam nawet zbyt wielu informacji o autorze1.

Na początku obawiałam się, że ta książka będzie odlatywała tak daleko, że nawet ja, z moją potrzebą dziwności, nie będę chciała w aż tak zakręcone rejony lecieć. Okazało się jednak, że lot wcale nie był tak daleki i wcale nie był tak zakręcony.

Był to jednak z całą pewnością lot graniczny, lot nad granicami, lot wokół granic.

I lot ten zakończył się mocno pozytywnym zaskoczeniem. „The Trickster and the Paranormal” wylądował u mnie na złotej półce strefy liminalnej i to zaraz obok „Daimonic Reality”.

Tak jak „Daimonic Reality” Patricka Harpura stało się na moją ulubionym wyjaśnieniem wszelakich zjawisk niezwykłych w tym UFO, tak „The Trickster and the Paranormal” jest wyjaśnieniem... hmm, no właśnie czego?

Chyba tego, dlaczego w obszarach paranormal nigdy nie jest „normal”. Nigdy nie ma struktury, porządku, organizacji, formalizacji, stabilnych relacji, strefy wolnej od oszustw, stabilnych wypłat i wieloletnich etatów.

No to dlaczego tak się dzieje? Ano podobno dlatego, że jest to strefa liminalna, graniczna, przejściowa a tym samym królestwo trickstera. A trikster jak to trickster dba o to, aby obszary, którymi on włada, reprezentowały jego ulubione cechy takie jak antystrukturalność, zacieranie granic, paradoks, niestabilność.

I właśnie tę wspólnotę cech dostrzegł Hansen. Zjawiska paranormalne i trikstera łączy podobieństwo związane z funkcjonowaniem na przejściu, na granicy światów, zjawisk, społeczeństw, zasad, norm.


Kto to jest ten trickster?

Trafimy na niego w mitologiach, folklorze i literaturze. Trickster ukazywany jest (albo sam się ukazuje) czasem jako zwierzę, człowiek, czasem bóg. Niezależnie od tego, w jakiej formie się pojawia, zazwyczaj widzimy go z ironicznym uśmieszkiem lub jak z wzrokiem łobuza przemyka w pobliżu wszelkich możliwych granic.

Ale na pewno nie po to, aby tych granic strzec. Co to, to nie!!

Trickster strefy graniczne okupuje tylko po to, aby je zacierać, przekraczać, zaburzać, destabilizować, uwalniać z napięcia, leczyć chaosem, podważać prawdy i luzować sztywne kategorie.

Trickster wprowadza i unaocznia paradoksy, kwitnie tam, gdzie zderzają się sprzeczności i wieloznaczności. I sam te sprzeczności uosabia, będąc błaznem i bohaterem jednocześnie, dobroczyńcą i oszustem w tym samym czasie.

Zdecydowanie nakręca go i ożywia to, co przejściowe, liminalne, i on sam tę liminalność przy życiu utrzymuje. Destabilizuje po to, aby odradzać to, co skostniało.

Skacze z lewej na prawą, z prawej na lewą, z góry na dół, z dołu do góry, aby ciągle unaoczniać, że prawda nie kryje się po żadnej ze stron, lecz krąży gdzieś w napięciu tworzonym pomiędzy nimi.


I z tym krążeniem strefa paranormalna ma tak wiele wspólnego. Każdy, kto decyduje się badać, analizować czy obserwować zjawiska paranormalne, wkracza na tereny owiane tricksterską mgłą.

Chyba o tym właśnie jest książka Hansena. O tym omamiającym tricksterskim zamgleniu, z którym mierzyć się musi każdy badacz, a nawet każdy postronny obserwator, krytyk czy entuzjasta zjawisk niezwykłych.

Hansen unaocznia, dlaczego tak trudne jest rzetelne badanie tych obszarów. Pokazuje, jak łatwo jest dać się oszukać i jak łatwo jest popaść w paranoję. Zastanawia się dlaczego trudno jest dostać środki na badania, utrzymać w ryzach „paranormalną organizację” i dostarczyć wiarygodne wyniki (albo jakiekolwiek wyniki).

No właśnie, dlaczego? Bo cały czas balansujemy tam na granicy, a z nami balansuje na niej trickster.

Popatrzmy sobie na takie postrzeganie pozazmysłowe. Już sama nazwa wskazuje na przekraczanie granic (poza-zmysłowe). Telepatia to przekraczanie granicy czasu i przestrzeni. Magia próbuje zacierać granice między wyobraźnią a rzeczywistością. Mistycyzm to próba budowy bezpośredniego połączenia między człowiekiem a Bogiem. UFO to pewna wymiana informacji między niebem a ziemią. Duchy - spacerowanie między światem żywych a światem umarłych. Telekineza; pokonywanie bariery między umysłem a materią.


W kontakcie z ziemią

Co ciekawe, Hansen, który porusza tematy tak graniczne, sam mocno stąpa po ziemi i kurczowo się jej trzyma.

Przedstawia analizy, liczne case studies, dużo teorii oraz odwołań do badań i badaczy. Nawiązuje do prac Victora Turnera na temat liminalności i antystrukturalności, do teorii racjonalizacji Maxa Webera, sięga do teorii literatury, szczególnie w obszary poststrukturalizmu i dekonstrukcji, wspomina poglądy i teorie Jamesa Hillmana oraz mundus imaginalis Henry’ego Corbina.


Tricksterska nuda

Niektóre fragmenty książki mogą nas trochę (o zgrozo) znudzić, ale tylko dlatego, że Hansen jest naprawdę badawczy i szczegółowy. I wcale mu się nie dziwię!

Tropienie trickstera w strefie paranormalnej to nie lada detektywistyczne wyzwanie i wymaga szczegółowych protokołów, świadków i dokumentacji.

Tu nie tylko idzie o schwytanie trickstera i wygranie sprawy w sądzie, ale też o zachowanie trzeźwości osądu. Trickster postara się, żeby w tych osądach mocno mącić … (i tu nad naszymi głowami przelatuje helikopter2 a potem drugi).


Przyjazne oswajanie trickstera

Bardzo do mnie trafiało też generalne podejście jakie Hansena prezentował. Było ono na swój sposób unikalne. Widziałam tam taką spokojną, analityczną ciekawość osoby, która po prostu chce coś zrozumieć. Bez sztucznej sensacji, radykalnych ocen i skrajnych emocji, jakie może przecież wywoływać tak niestandardowy temat.

Hansen nie jest całkowitym sceptykiem, bo sam zajmował się badaniami z obszarów granicznych. Z drugiej strony w nic ślepo nie wierzy. Próbuje rzetelnie zrozumieć i opisać, co jego zdaniem kształtuje samą naturę badań nad zjawiskami paranormalnymi, co steruje tymi, którzy tych zjawisk doświadczają lub twierdzą, że doświadczyli. Co wpływa na zachowania badaczy? Co decyduje o marginalizowaniu tych tematów? Dlaczego wszelkie formalne grupy po jakimś czasie się rozpadają? I dlaczego oszustwa i paranoje tak mocno się tego obszaru trzymają?

Przy pewnym elemencie rozkłada jednak ręce. Jak sam przyznaje, nie jest w stanie wyjaśnić pobudek osób, które tworzyły i tworzą zawiłe paranormalne mistyfikacje.

Twierdzi najzwyczajniej w świecie, że racjonalne wnioskowanie nie jest tu w stanie pomóc. Racjonalności po prostu trudno się tam doszukać.


Zamazać granicę, żeby zobaczyć

Zamazywanie i patrzenie kątem oka to trochę dziwna technika. Okazuje się jednak całkiem przydatna jeśli chcemy wzrokiem uchwycić tricksters sztuczki.

Rozpoznanie trickstera to zazwyczaj działania trochę wbrew naszym domyślnym ustawieniom. Parafrazując Hansena „granice muszą się choć trochę zamazać, aby on nam się ukazał.”

Też całkiem niedawno w kontekście zupełnie innego typu pisarstwa wspomniałam o mgle, która, zamazując obraz, jednocześnie odsłania. Pewne elementy możemy dostrzec dopiero wtedy, gdy inne znikną z pola widzenia.

W książce, którą mam tu na myśli czyli „Żyjąca góra” Ann Shephard, to potężne góry bawiły się z nami w majestatyczną zabawę czyli przepiękne zasłanianie i odsłanianie.

Trickster majestatyczny raczej nie jest.

W mitologiach, opowieściach, sztuce, literaturze, filmach i wszelkich obrazach będzie to zawsze postać co najmniej dziwna, czasem z posmakiem mroku, czasem mrocznego humoru. Rzadko będzie się prezentował na pierwszym planie, w pełnym słońcu i krasie. Chyba ze akurat mu przyjdzie na to ochota.

Trickster przecież zasad się nie trzyma … żadnych.


Prawda wyrażona fikcyjnie

Hermes, Loki, Raven, Coyote, Joker, Nadworny Błazen, Spirit Mercurius w alchemii; wszystko to urocze lub mniej urocze manifestacje archetypu, energii, zjawiska czy właściwości tricksterskich.

No to popatrzmy sobie przez chwilę na fikcyjnie-prawdziwego greckiego trisktera czyli Hermesa, boga złodziei i kłamców, ale też boga języka i pisma (wynalazcę alfabetu). I żeby nie było zbyt pięknie i przewidywalnie, patronuje też kłamcom, a zaraz obok kłamstwa jest też opiekunem … interpretacji (tutaj kłania się hermeneutyka).

No i oczywiście jest bogiem przekraczania granic, który pięknie przemieszcza się między światami żywych i umarłych. Okupuje tak dostojną rolę, ale dostojność nie jest jego priorytetem.

Już od urodzenia emanuje energią tricksterską, gdy opuszcza boską kołyskę i kradnie woły pięknemu i porządnemu Apollinowi. Co prawda w dorosłym życiu dostaje stałą i stabilną posadę, bo świadczy usługi przeprowadzania dusz do rzeki Styks, granicy krainy umarłych. Ale czy można dostać posadę bardziej graniczną? Czy można okupować strefę bardziej liminalną niż bieganie sobie pomiędzy światem żywych a umarłych?

I trickstera właśnie wysyła się tam, gdzie o kategoriach i ostro zaznaczonych granicach należy zapomnieć. Gdzie duch i materia ze sobą rozmawiają, prawda i fałsz się zamazują, fikcja i rzeczywistość się nakładają, komedia i dramat śpiewają jednym głosem.


Każda struktura potrzebuje czegoś, co ją w pewnym momencie rozsypie.

Nadmierna sztywność szkodzi samej strukturze.

Zbyt silne uporządkowanie szkodzi utrzymaniu porządku.

I po to właśnie krąży nam w świecie energia tricksterska, bacznie obserwując te wszystkie przesmyki, przejścia, pilnując rozszczelniania granic, okupując nieostre granice pomiędzy kategoriami, igrając z naszym ego i potrzebą powagi czy statusu.

Zarówno obszar paranormalny, jak i trickstera, łączą podobne właściwości. Prawda i kłamstwo chodzą tu razem na kawę i śpią w jednym łóżku.

Jeśli odpowiednio mocno się zaangażujesz, istnieje duża szansa, że oszustwo cię wchłonie i zaplącze, nawet jeśli nigdy nie miałeś zamiaru nikogo oszukiwać. Będziesz oszukanym i oszukującym w tym samym czasie.

Ktoś zacznie o ciebie pytać u sąsiadów, zazwyczaj jakiś smutny Pan w Czerni, a wspominane już helikoptery zwiększą częstotliwość występowania w twojej okolicy (ja już naliczyłam ich kilka).

Wkraczając na paranormalne łąki, lepiej mieć pod ręką telefon do przyjaciela, który, patrząc zza tricksterskiej mgły, potwierdzi, czy też widzi to, co my.


Destabilizacja i destrukturyzacja

Centralną tezą książki Hansena jest więc to, że wszystko, co związane ze strefą paranormalną, w tym jakiekolwiek badania nad nią, naturalnie podlega procesowi destrukturyzacji i destabilizacji.

Coś jest w ich naturze (tricksterskiej), co sprawia, że muszą funkcjonować na obrzeżach, w ciągłej przemianie, niestabilności, z dala od sztywnych reguł i regularnych wypłat. Strefa badań nad zjawiskami paranormalnymi jest marginalna na wszystkie możliwe sposoby: społecznie, religijnie, akademicko i naukowo.

Wzmożona „aktywność trickstera” i wzmożone zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi często towarzyszą momentom, w których społeczeństwa, państwa, kultury i struktury się rewitalizują. Jednym z przykładów, jakie napotkamy u Hansena, będzie okres rozpadu Związku Radzieckiego i obserwowany w tym czasie wzrost zainteresowania tematami z obszaru pogranicza.


Oswojony a złowrogi trickster

I chyba taka jest trochę rola tej energii, tego archetypu. Jeśli jest on oswajany, uwzględniany i rytualizowany, wspomaga proces rozpadu, a potem odrodzenia i odnowy.

I to wcale nie tyczy się tylko obszaru paranormalnego. Trickster manifestuje się praktycznie w każdym obszarze naszego życia.

Co się natomiast dzieje, jeśli energię tricksterską chcemy totalnie usunąć, gdy przestajemy ją widzieć w naszych rytuałach i sztuce, gdy chcemy zamknąć ją w żelaznej klatce racjonalizmu?

Energia nie znika, tylko zmienia swoją formę na mroczniejszą…

Ale to już inna i oczywiście bardziej mroczna opowieść.

I trzeba się do niej, niczym Hansen w swojej książce, dobrze przygotować i helikoptery na niebie, znów monitorować.

No i jeszcze zapytam: znacie jakiegoś Trickstera? ;)


Za wszystkie błędy, niedociągnięcia, pomyłki i nieprawdy zawarte w tym tekście odpowiada oczywiście Trickster 😎

1 Hmm... ciekawe, że nawet Wikipedia zawodzi w tym przypadku. Ale może to się samo trochę ironicznie wyjaśnia, jeśli weźmiemy pod uwagę temat tej publikacji …

2 Podobno istnieje specjalna relacja pomiędzy tricksterem a helikopterami. Hansen tylko o tym króciutko wspomina i odsyła do materiałów dodatkowych. Materiałów tych nie czytałam, ale jakoś to ze mną zostało i intensywniej obserwowałam, czy helikoptery nie zwiększyły częstotliwości swoich lotów w okolicy, bo lubią sobie tu pokrążyć ..hmmm


Ten wpis opublikowany został również na Substack

Read more