Dzika Kobieta biegnie z wilkami i się śmieje
Dzika Kobieta, Baubo i moc obscenicznego śmiechu. O tym, jak humor rozbraja tabu, odmraża emocje i łączy świat mitu, archeologii i codzienności.
Notatki i refleksje po spotkaniu z książką Clarissy Pinkoli Estés „Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach”.
Część trzecia i ostatnia*: Dziki śmiech
*ostatnia na teraz, bo do tej książki na pewno będę powracać.
W pierwszej części przeszłam przez baśniową bramę, która otwiera na spotkanie z archetypem Dzikiej Kobiety.
W drugiej odkrywałam, że Dzika Kobieta potrzebuje misji i kotła oraz że musi się odważyć w tym kotle swoją własną misję warzyć.
W ramach trzeciego i ostatniego spotkania z „Biegnącą z wilkami” na dziką scenę wkracza dziki Śmiech.
Taki Śmiech przez duże Ś!
Nawet jeśli będzie trochę obleŚny lub obsceniczny.

Czysty, pozbawiony złych intencji śmiech działa cuda. Otwiera usta, rozluźnia mięśnie, wprawia ciało w drganie i wywołuje głośne rechotanie. Śmiech odblokowuje, uwalnia to, co zamrożone.
I takie cuda wydarzyły się też w opowieści, którą Clarissa Pinkola Estés przytacza, a która stała się dla mnie inspiracją do tego, żeby się roli kobiecego żartu trochę przyjrzeć. Bo dobry humor i żart uwielbiam. I każdą odważną osobę, która w betonową, napiętą atmosferę go w dowolnej formie wprowadza, niniejszym serdecznie doceniam.
A dziś okaże się, że ta „forma” kobiecego humoru jest zaskakująca i ma też długą, antyczną historię. I ma też ważną rolę. Warto więc kobiecy humor brać na serio.
No dobrze, ale którą to humorystyczną opowieść Pinkoli Estés mamy tu dziś na myśli?
Napotykamy ją w rozdziale „Żar: Powrót do świętej zmysłowości”. Bazuje ona luźno na Hymnie homeryckim do Demeter, a widzimy w niej grecką boginię, która rozpacza po tym, jak jej córka Persefona została uprowadzona do Hadesu.
Hmm… i niby ta smutna historia ma być punktem wyjścia do rozważań o humorze i śmiechu?
Mnie też zaskoczyło, że to właśnie w tej mrocznej opowieści natrafiamy na (nie)skromną scenkę przy studni, która odsłoni zasłonę, pod którą skrywa się moc humoru.
Odsłoni dosłownie.
A ta opowieść i ta scenka mają mniej więcej taki przebieg:
Hades porywa i ukrywa w swoim podziemnym królestwie Persefonę. Jej zrozpaczona matka Demeter tuła się po świecie, szukając córki. A że jest boginią płodności i urodzaju, to w swojej rozpaczy i gniewie urodzaj wszelaki przeklina. Wszystko usycha i nic się już nie rodzi.
Spotykamy Demeter, gdy dociera do pewnej wioski i siada przy studni. Objawia się jej wtedy istota podobna do kobiety, której oczami są sutki, a wulwa ustami. Kobieta-Brzuch (Baubo) tańczy obscenicznie przed Demeter, opowiada rubaszne historyjki, a bogini się delikatnie uśmiecha. Potem już prawdziwie się śmieje, a w końcu wybucha śmiechem z głębi brzucha. Baubo i Demeter śmieją się już razem, a śmiech wydobywa boginię z rozpaczy. Śmiech ją porusza, odmraża i daje nadzieję, że córkę odnajdzie.
Niepozorne spotkanie, zwyczajna chwila śmiechu na tle poważnej opowieści, a jednak tak transformująca.
I nabiera ona jeszcze większego znaczenia, jeśli uświadomimy sobie, że literackim punktem odniesienia dla tej sceny jest poważny utwór: „Hymn” – z poważnej tradycji, najwyższego rejestru, skupiony na bolesnej drodze cierpiącej matki.
W tle mamy ludzkość zagrożoną głodem, nieurodzaj, strach, rozpacz. A jednak ta dziwna kobieta przy studni, Baubo, uznaje, że najwłaściwszą rzeczą, jaką może uczynić, jest obsceniczne żartowanie. I to w obliczu cierpiącej matki, potężnej bogini (szczerze doceniam odwagę).
Jeśli zagłębimy się w dodatkowe opowieści czy historyczne i literackie ślady jakie zostawiła Baubo (i inne „obsceniczne boginki”), okaże się wtedy, że przypisywane im żarty mają nawet bardziej spektakularny charakter. Baubo nie tylko w nich wypowiada rubaszne słowa, ale też sięga po czyny i np. wykonuje przed boginią gest zadarcia spódnicy (a gest ten ma nawet swoją tradycję i nazwę: anasyrma).
Niezależnie od tego, co dokładnie żartująca kobieta-brzuch wyczyniała, wiemy, że zadziałało i mityczną rzeczywistość prostym żartem przetransformowało.
Humorystyczny gest wybija Demeter z mroków żałoby. Przesuwa energię i odblokowuje ją na tyle, że zaczyna znów płynąć. Płynie w kierunku nadziei, bo bogini nadzieję na nowo odnajduje. Powraca element wiary w to, że jednak ból da się ukoić, a córkę odnaleźć.
Żart i śmiech odżywiają. Nawet sam fakt, że głośno się śmiejąc, otwieramy usta, symbolicznie na to wskazuje. Gdy ciało jest zmrożone, usta zamknięte, dłonie ściśnięte, wszystko to musi się otworzyć, rozluźnić, zawibrować, gdy przejmuje nad nimi władzę fala śmiechu.
Intelekt nie ma tu za wiele do gadania. Schodzi na dalszy plan. Znamy przecież to uczucie pękania ze śmiechu. Każdy pewnie trochę z czegoś innego, ale rozumowo to trudno wyjaśnić, dlaczego akurat to coś nas tak skręca, że aż tchu brak.
Błyskotliwość, wyczucie mogą pomóc żart stworzyć, dobrać do okazji, odfiltrować złośliwość i usunąć wszystko, co może zaszkodzić. Ale na tym się jakby rola intelektu kończy. Potem króluje ciało.
I ciało nadawcy, i odbiorcy, i między nimi wymiana energii. Pogłębione wydychanie (ha ha haaaa), wibrowanie, tańczenie, ciałem ruszanie, czasem nawet płakanie. A czasem tylko delikatny półuśmiech na smutnej twarzy, małe drgnięcie.
W opowieści o Demeter widać też jeszcze jeden aspekt humoru: łączy on światy. I to jakże odległe: świat bogów i ludzi, świat potężnych bóstw i małych, zabawnych istot.
Demeter śmieje się razem z brzuchatą kobietą. Nie śmieje się z niej, nie patrzy z boskich wysokości na jej mierne zabawy. Śmieje się wraz z Baubo i dzięki Baubo. Ich światy się w tym śmiechu zrównują, łączą i spotykają na równych prawach.
Śmiech odblokowuje też sprzeczności, które nosi w sobie sama bogini. Demeter reprezentuje przecież zarówno życie, płodność i piękno, jak i żałobę, śmierć, wściekłość i rozpacz. I zanim zaczęła się śmiać, była już tylko w mroku.
Śmiech połączył na nowo opozycyjne bieguny. Mroczne niebo rozświetlił promyk daru życia. Promyk, który pod wpływem bólu Demeter niemal całkowicie zakopała w ciemnym aspekcie swojej boskości.
Żart jako dar
Ten rytuał wymiany darów rozpoczęty przez Baubo wytworzył ruch i przesunął energię tam, gdzie jej brakowało, obdarowując obie strony.
Darująca (Baubo) czuje szczęście, że żartem obdarowała, a obdarowana – że została żartem zaopiekowana. Otoczona, włączona, przestała się czuć przez swoje cierpienie wyalienowana, odseparowana.
Dlatego ja zawsze wdzięczna byłam i jestem wszystkim, którzy ten przepiękny dar żartu, humoru, lekkości w nasz zbyt zabetonowany i zamrożony świat wnoszą. Komedia to dla mnie świetna terapia i przypomnienie o słońcu, gdy chowa się za chmurami. I wszelkich komediowych twórców mocno podziwiam. Bo żart utrzymać, po drodze go nie zgubić i uwiecznić tak, żeby niósł rechot przez pokolenia – to przecież niezła sztuka!
Żart wymaga odwagi, nie tylko w relacji z mitycznymi bogami.
Nowe środowisko, napięta atmosfera - a ja osobiście zawsze wtedy błagam o humorystycznego bohatera. Albo bohaterkę taką jak Baubo. Nie musi koniecznie widzieć sutkami i mówić otworami innymi niż usta.
Jeśli jednak zajdzie taka konieczność, bardzo proszę!
O ile w efekcie pójdą sobie stąd wszelkie złe moce.
Obsceniczność jako ochrona przed złem
I jak zaczęłam trochę archeologicznie i mitologicznie kopać już poza „Biegnącą z wilkami”, to się okazało, że rola obscenicznego kobiecego śmiechu jest poważnie doceniana i poważnie analizowana. Dlatego dziś „Biegnącą z wilkami”, jak dostrzeżemy na zdjęciu, wspierają dodatkowe dzieła (np. Laurie O’Higgins, Women and Humor in Classical Greece, Cambridge University Press, 2003.)

W trakcie wilczych wędrówek dotarłam np. na antyczne misteria eleuzyjskie i do różnych kobiecych obrzędów ku czci Demeter, jak Thesmophoria. I w ramach tych odwiedzin dowiedziałam się, że właśnie obsceniczne kobiece żarty były z dużym prawdopodobieństwem stałym elementem poważnych antycznych rytuałów.
No, ale co te żarty, rubaszne wygłupy i sprośność robiły na dostojnych obchodach? Podobno miały wypędzać złe moce (gest apotropaiczny) i tym samym pomagać utrzymywać płodność i urodzaj.
I jak się tak zastanowimy nad tą apotropaiczną (dziwne słowo, ale próbuję zapamiętać) funkcją, to ma to przecież całkowity sens!
Ile ciemności udałoby się uniknąć, gdybyśmy w momentach nią zamroczenia częściej zapalali żarówkę żartu.
Obsceniczne zamieszanie
Obsceniczność zaburza porządek rzeczy, wybija z rytmu, zniesmacza, odpycha, a jak odpycha, to steruje, bo wyznacza kierunek i mówi: idź sobie stąd, buuuu.
I jak sobie kwestię pochodzenia Baubo w ramach „obscenicznych poszukiwań” drążyłam, to okazało się, że zamieszanie wokół tej postaci, jej charakteru i pochodzenia jest o wiele większe niż to, że brzuch staje się centrum, głowa zanika, a wagina mówi.
To wszystko można sobie jeszcze jakoś powyjaśniać. Ale tam się tworzy o wiele więcej mitologicznego i archeologicznego niepokoju.
Baubo okazuje się czasem być utożsamiana z Iambe (inną żartującą postacią z Hymnu). Jak już wcześniej wspominałam, w niektórych wersjach nie tylko słownie żartuje, ale też zadziera spódnicę. I to jeszcze większe dramaty wywołuje, bo niektórzy twierdzą, że ten gest zadzierania spódnicy (anasyrma) kobietę ośmiesza, narusza świętość łona, inni, że jest mocą i bronią.
Okazuje się też, że odkryte w 1898 roku figurki kobiety-brzucha z Priene (zdjęcie na końcu tekstu), trochę na wyrost zostały nazwane Baubo. Po prostu tak badaczom wtedy pasowało, aby potraktować je jako reprezentację tej postaci, która już w mitycznym i literackim świecie funkcjonowała. I dotarłam do mnóstwa debat, analiz, a nawet doktoratów. I nikomu za bardzo do śmiechu w nich nie jest, bo analizy poważne, a żarty zamiecione pod dywan.
Kobieta-brzuch okazuje się być pewną składanką mitycznych, archeologicznych i literackich wątków. Sama więc się niby „odsłania”, ale jednocześnie prawdę o niej odsłonić trudno.
Ważne jest jednak, aby podczas tych wykopalisk jej mitycznego przesłania nie zgubić.
Dla mnie Baubo jest teraz uświadomionym fragmentem archetypu odzwierciedlającego moc kobiecego głębokiego, oczyszczającego, wkraczającego w sferę tabu śmiechu.
A sam brzuch jako centrum dowodzenia i centrum ożywienia?
To przecież wiemy nawet bez eksperckich analiz i archeologicznych znalezisk. To przecież czujemy za każdym razem, gdy sobie solidnie żartujemy (no i w innych okolicznościach przyrody 😉)
A cała ta „obsceniczna przygoda” dzięki Dzikiej Kobiecie się dla mnie zaczęła. Jak widać, że podążanie za jednym archetypem pięknie odsłania dla nas kolejne.
I za to trzecie spotkanie z „Biegnącą z wilkami” i trzeci magiczny element dzikiej układanki, czyli obsceniczny kobiecy humor, serdecznie Clarissie Pinkoli Estés dziękuję.
A ja zabieram ze sobą w dalszą drogę i literackie, i archeologiczne, i mityczne potwierdzenie, że humor jest mocnym narzędziem (po)mocy.
Zwłaszcza ten, który normy podważa. Bo jak widzimy, chociaż jednych pewnie zraża, to drugich magicznie odmraża.
Warto więc humor mieć w swojej skrzyni z magicznymi przyborami. I liczę, że będzie się za mną na tych wilczych drogach pałętał.
I będzie szybko odpowiadał na każde wezwanie,
gdy pilnie się okaże humoru zastosowanie ;)
![Antikensammlung, Staatliche Museen zu Berlin [CC BY-NC-SA] Antikensammlung, Staatliche Museen zu Berlin [CC BY-NC-SA]](https://substackcdn.com/image/fetch/$s_!b9e-!,w_1456,c_limit,f_auto,q_auto:good,fl_progressive:steep/https%3A%2F%2Fsubstack-post-media.s3.amazonaws.com%2Fpublic%2Fimages%2F243de233-3171-46d9-a7b5-95491f8d03a8_500x733.jpeg)
P.S. Czy ktoś ma może do polecenia dobre komedie, przy których się prawdziwie rechocze? Cały czas sobie obiecuję, że kiedyś stworzę sobie taką kolekcję sprawdzonych komedii, które będę odpalać w „roli Baubo” zawsze, gdy zajdzie taka konieczność, może nadeszła ku temu dostojna okazja :)
Źródła:
Estés, Clarissa Pinkola. Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach. Tłum. Agnieszka Cioch. Zysk i S-ka.
O’Higgins, Laurie. Women and Humor in Classical Greece. Cambridge University Press, 2003.
Antikensammlung, Staatliche Museen zu Berlin. (Baubo, Griechische Terrakotte: Baubo-Figur). Museum-digital, obiekt nr 12776.
Miniaturka Joshua Woroniecki on Unsplash